Witaj w Wrzesińskie Forum Oświatowe
  Zarejestruj się ! Strona główna    Tematy    Wyślij artykuł    Pliki    Forum    Galeria    Publikacje  
Jak to zrobić ?

Kto jest on-line
Teraz online:

 Gości: 8
 Użytkowników: 0


Login
Pseudonim

Hasło

Security Code:
Security Code
Wpisz Security Code


Nie masz jeszcze konta?
Możesz je założyć.
Jako zarejestrowany użytkownik będziesz miał wiele przywilejów.

Menu

Strona główna

Wyślij artykuł
Tematy
Publikacje nauczycieli
Konkursy matematyczne
Archiwum artykułów
Szukaj

Nasza Galeria
Forum dyskusyjne
Ciekawe linki
Pliki do pobrania
Krzyżówki

Twoje konto
Prywatna poczta
Napisz do nas


Publikacje
· Awans zawodowy
· Biologia
· Chemia
· Edukacja czytelnicza
· Edukacja europejska
· Edukacja regionalna
· Fizyka
· GeoGebra
· Geografia
· Historia
· Informatyka
· Język angielski
· Język niemiecki
· Język polski
· Kształcenie zintegrowane
· Lekcja wychowawcza
· Matematyka
· Przedmioty zawodowe
· Przyroda
· Psychologia
· Religia
· Scenariusze uroczystości
· Sztuka
· Technika
· Wychowanie fizyczne
· Wychowanie przedszkolne

Nowe pliki
· 2009 finał cz.2 
· 2009 finał cz.1 
· 2008 finał 2 
· 2008 finał 1 
· 2008 etap rejonowy cz.2 

Nowe linki
· Orzecznictwo w Sprawach Oświatowych 
· Zespół Szkół Nowy Folwark 
· Wychowanie 
· Polonica - kursy języka polskiego jako obcego dla dzieci 
· Portal Edukacyjny Przyrodnik 

Archiwum
20-02-2013
· Nowe publikacje
09-12-2012
· Matematyczno-fizyczne podróże
· Zielona Szkoła z matematyką
03-11-2012
· Nowe publikacje
27-10-2012
· Nowe publikacje
20-09-2012
· Nowe publikacje
27-08-2012
· XII Podsumowanie Konkursów Matematycznych
21-06-2012
· Nowe publikacje
13-06-2012
· Kabecjanie dają radę - projekt realizowany w SSP1 we Wrześni
26-05-2012
· Nowe publikacje
05-03-2012
· Nowe publikacje
15-10-2011
· COMENIUS w Gimnazjum Nr 1
11-07-2011
· Nowe publikacje
14-06-2011
· Gimnazjum nr 1 Szkołą Odkrywców Talentów
05-06-2011
· XI Podsumowanie Konkursów Matematycznych w powiecie wrzesińskim
16-05-2011
· Nowe publikacje
21-03-2011
· Witaj wiosno!
25-02-2011
· Nowe publikacje
10-10-2010
· XIX Szkolny Rajd Patrona SSP1 we Wrześni
11-09-2010
· Podsumowanie Konkursów Matematycznych 2010

Starsze artykuły

Nie wiecie dokąd pojechać na wakacje?
Wysłany przez alikar dnia 16-01-2003 o godz. 00:47:46



Wędrując od zachodnich krańców Sudetów po wschodnie połoniny Bieszczadów poznaliśmy bez mała wszystkie polskie pasma górskie. W tym miejscu, chcąc zachęcić Państwa do poświęcenia części wolnego czasu swoim wychowankom, pragniemy opisać jeden z najbardziej znanych ale nie do końca odkrytych i docenionych zakątków naszej ojczyzny.

Cztery światy bez paszportu

Proponujemy tym, którzy mają tylko plecak i kochają przyrodę, wędrówkę po najpiękniejszym ze względu na różnorodność i nagromadzenie atrakcji regionie Polski.

Na jednej trasie spotykamy Beskid Sądecki, Pieniny, Podhale i Tatry. To właśnie tutaj skierowała swoje kroki grupa Wrzesińskich Licealistów.



Najlepiej rozpocząć tę wieloetapową wycieczkę w Nowym Sączu. Miasto położone w widłach rzeki Kamienicy i Dunajca najpiękniej prezentuje się z odległego o 4 km Skansenu Ziemi Sądeckiej. Tutaj można zapoznać się, dotykając eksponatów i zwiedzając zabudowania, z warunkami życia ludności w XVIII i XIX w. Odpoczynek po podróży i pierwszych wrażeniach zapewni nam kąpiel w czystej, wartkiej i zimnej wodzie rzeki Kamienicy. Ze względu na mało atrakcyjny odcinek szlaku do Starego Sącza, w Nowym Sączu warto wynająć autokar i spenetrować leżące w pobliżu Małe Pieniny. W Jaworkach rozpoczynamy wędrówkę. Zaraz na początku uderza nas niepowtarzalny klimat górskiego wąwozu Homole, którego pionowe wapienne urwiska przywołują z pamięci bajki o krasnalach i olbrzymach. Z wąwozu wychodzimy na strome zbocza najwyższego szczytu - Wysokiej(1050), a potem jak po zastygłych olbrzymich falach góra, dół, góra, dół, ( Wysokie Skałki ) docieramy do schroniska pod Durbaszką(942). Dalej piękna hala z pasącymi się owieczkami i widokami na Szczawnicę, Trzy Korony, Słowację. Kolejny przystanek w oryginalnej zadymionej bacówce gdzie można spróbować ( za drobną opłatą) bunca i wędzonego oscypka a dla spragnionych kubek zimnego owczego kwaśnego mleka - żyntycy. Z ciekawostek dowiedzieliśmy się, że najbardziej polskie owcze sery robione są na francuskiej podpuszczce. W dalszej wędrówce napotykamy wyciąg krzesełkowy opodal Szafranówki (742) którym za 4 zł możemy zjechać do centrum Szczawnicy lub iść dalej do schroniska Orlica nad samym Dunajcem. W Szczawnicy można napić się wód zdrojowych o właściwościach leczniczych, o czym świadczy dobitnie ich nieciekawy smak i wrócić przez Gminę Łącko ( Tutaj mini konkurs krajoznawczy. Z czego słynie Łącko?) do Starego Sącza. To urokliwe miasteczko godne jest zwiedzenia przede wszystkim ze względu na Sanktuarium Świętej Kingi oraz ołtarz przy którym Jan Paweł II modlił się z całym niemalże Podhalem. W kolejnym dniu wyruszamy do Obidzy, gdzie wita nas najsympatyczniejszy i najbardziej uczynny gospodarz i całe szczęście bo schronisko jest najbardziej siermiężne i najsłabiej wyposażone. Za to cena narzucona przez Polskie Towarzystwo Tatrzańskie jedna z wyższych (12 zł). Niewygody rekompensuje nam położenie wsi nie tylko niemiłosiernie długiej ale malowniczo wciętej w zbocza Beskidu Sądeckiego. Piękno tej krainy zaczynamy doceniać dopiero w następnym dniu. Właśnie z Obidzy udajemy się z "całym dobytkiem" na Przehybę (1175). Droga na szczyt wiedzie przez łąki i lasy niemalże bez przerwy pod górę i tylko jagody osładzają nam trudy marszu. Wreszcie szczyt, a raczej płaskowyż z pięknym schroniskiem górskim i widokami na Pieniny i Tatry (przy słonecznej pogodzie). Następnym etapem jest zejście z Przehyby do Krościenka i dalej do Sromowiec Niżnych. Po drodze spotykamy wspaniałe prawdziwki, ale tylko Adaś Przybył odważył się powierzyć jeden okaz szefowi. Jak potem stwierdził z cebulką i śmietaną smakował wyśmienicie. "Dosyć łażenia" chciałoby się powiedzieć i rzeczywiście czeka nas spływ Dunajcem. Trafiliśmy, jak się później okazało, idealnie. Spływaliśmy co prawda w czasie deszczu, ale już od następnego dnia ze względu na wysoki i niebezpieczny stan wody rzeka dla turystów była "nieczynna". Wrażenia ze spływu są niezapomniane. Spieniony , zawsze groźny nurt rzeki, szumiące bystrza, wystające głazy, nagłe zakręty otulone są wysokimi ścianami Grubej Kaśki, Czertezika, Sokolicy. Na ich urwistych graniach wprawne oko turysty dostrzeże mikroskopijne sylwetki piechurów podziwiających wspaniale meandrujący Dunajec. Rezerwat "Przełom Dunajca" obfituje w niespotykane codziennie gatunki zwierząt jak salamandra plamista, puchacz, czapla siwa, czarny bocian, orzeł przedni, pstrąg potokowy, a także trudne do zaobserwowania motyle w liczbie ok.1600 gatunków. Niezwykle urozmaicona rzeźba Pienin i różnice w mikroklimacie poszczególnych rejonów sprawiają, że bardzo często obok siebie na tej samej skale rosną gatunki o przeciwstawnych wymaganiach siedliskowych. W tym niewielkim paśmie naukowcy naliczyli ponad 1100 gatunków roślin w tym 6 endemitów - roślin nie występujących nigdzie indziej na świecie. Wróćmy jednak na trasę. Po ponad dwugodzinnym pływaniu tratwami, wypiciu gorącej herbaty z cytryną i wysuszeniu ubrań przeprawiamy się przez Dunajec i ostrym podejściem zmierzamy na Sokolicę (747). Na jej szczycie można rzeczywiście poczuć się jak sokół podziwiając daleko w dole wijący się Dunajec z maleńkimi tratwami w jego nurcie. Dalej wspomniany wcześniej Czertezik (772), z tak zwaną percią akademicką gdzie poznajemy trudy prawdziwej wspinaczki górskiej, Góra Zamkowa (796) z ruinami budowli związanej ze Świętą Kingą i Trzy Korony (982) z maleńkim tarasem widokowym z którego jak zapewnia przewodnik (pogoda) roztacza się niepowtarzalny widok na Sromowce, Zalew Czorsztyński i Tatry Bielskie (wierzymy). Schodzimy przez przełęcz Chwała Bogu, nazwa bardzo adekwatna zważywszy, że do końca dzisiejszej wędrówki już tylko godzinka a w sumie było ich ok. 6 i Wąwóz Sobczański gdzie kręcono potyczkę Szwedów z orszakiem Jana Kazimierza w Potopie, do schroniska w Sromowcach. W kolejnym dniu robi się trochę płasko. Zmierzamy do Niedzicy aby zwiedzić zaporę na Dunajcu i potężny zamek, w którym podobno był więziony legendarny Janosik i gdzie do dzisiaj nocami tajemniczy rycerz nawołuje nad 50 metrową studnią "przebacz mi Brunhildo". Stąd już tylko żabi skok do Dębna z perłą Podhala kościółkiem drewnianym z XV wieku, zaliczanym do dziedzictwa światowej kultury między innymi z powodu doskonale zachowanych polichromii. W tymże kościółku Pyzdra i Kwicoł byli świadkami na ślubie Janosika z Maryną w serialu telewizyjnym o słynnym rozbójniku.

Pora na odpoczynek przed zdobywaniem Tatr. Czynimy to z ochotą nad rwącą i niesamowicie zimną Białką. Wyjeżdżamy też do Nowego Targu, a jakże na miejscowe targowisko trafiamy również. Tutaj rzeczywiście można kupić wszystko , zwłaszcza pamiątki z Podhala. Kolejny dzień wędrówki ponownie z plecakami to trasa wzdłuż rzeki Białki. Urzeka nas jej przełom w pobliżu wsi Nowa Biała. Robimy więc postój na kąpiel i obejrzenie najbliższej okolicy. Po odświeżeniu się w górskim potoku pniemy się monotonnie w górę, przez jak na nasz gust o wiele za dłuuugie wsie Białka Tatrzańska i Bukowina Tatrzańska, do Brzegów leżących tuż przy granicy naszego państwa i będących doskonałą bazą wypadową w Tatry Wysokie. Po dotychczasowej zaprawie czujemy się dość pewnie i zamawiamy przewodnika na całodniową wycieczkę. Rozpoczynamy wędrówkę niewinnie od podejścia na słynne Wiktorówki i dalej na Rusinową Polanę. Widok rzeczywiście zapierający dech w piersiach. Niczym fototapeta rozpościera się przed nami panorama najpiękniejszych polskich gór. Nic to, przed nami Gęsia Szyja. Słońce w pełni swej okazałości nie pomaga piąć się w górę i w górę. Jeszcze niedawno byliśmy na niespełna 900 metrze nad poziomem morza a wspomniana gęś wyciąga swoją szyję na prawie półtora kilometra. Cóż, to nie koniec wędrówki. Po krótkim odpoczynku docieramy przez wspaniałe tatrzańskie lasy regla górnego najstarszym Tatrzańskim szlakiem do Pańszczyckiego Potoku i wśród kosodrzewiny znajdujemy Czerwony Stawek otoczony pięknymi o tej porze kaczeńcami alpejskimi i niemniej przyciągającymi uwagę szczytami Żółtej Turni, Koszystej, Orlej Perci i Wołoszyna. Przed nami najtrudniejszy odcinek trasy. Nagie skały bez żadnych zabezpieczeń budzą respekt wśród najbardziej odważnych. Mimo to dzięki ostrożności i rozwadze oraz pomocy niestrudzonego Michała Nowaczyka nawet najsłabsze (fizycznie) ogniwo ekipy - szefowa, zdobywa przełęcz Krzyżne (2113). Po prawej stronie na wyciągnięcie ręki kusi najtrudniejszy szlak turystyczny w Polskich Tatrach - Orla Perć, ale ze względów czasowych zmuszeni jesteśmy udać się w kierunku równie pięknej choć mniej niebezpiecznej doliny Pięciu Stawów Polskich (1665 Wielki Staw). Warto było. Po drodze, idąc cichutko, na paluszkach, mijamy stadko kozic i strudzeni docieramy do największego w Tatrach wodospadu - Siklawy aby potem idąc już tylko w dół podziwiać Dolinę Roztoki i Wodogrzmoty Mickiewicza, zakończyć wycieczkę na polanie Palenica Białczańska. (Uwaga ! trasa dla zaprawionych i doświadczonych turystów). Powoli obóz dobiega końca. Świadczy o tym fakt, że lądujemy w Zakopanem. Dokładnie zwiedzamy słynne Krupówki , skocznię na Wielkiej Krokwi i basen na Antałówce z wodą leczniczą przypominającą zapach nie całkiem świeżych jajek. Mamy w tym odpoczynkowym dniu czas na wizytę w kościele i seans filmowy. Przedostatnia wędrówka rozpoczyna się rekreacyjnie. Udaje nam się bez żadnej kolejki wjechać kolejką na Kasprowy Wierch(1985) a stamtąd przez Kopę Kondracką (2005) docieramy na Przełęcz Kondracką pod Giewontem. Tutaj krótka narada. Kto boi się wspinaczki z wykorzystaniem łańcuchów lub nie czuje się na siłach zostaje na przełęczy. Niestety łamią się, w imię solidarności grupowej, nawet najbardziej bojaźliwi i wszyscy, jak się później okazało, z lekkością motyli wdrapujemy się pod krzyż na miesiąc przed 101 rocznicą jego wzniesienia na głowie Śpiącego Rycerza czuwającego nad stolicą Tatr - Zakopanem. W ostatnim dniu odwiedzamy sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej powstałe jako wotum wdzięczności górali za ocalenie od śmierci Jana Pawła II, którą mógł ponieść w wyniku zamachu na jego życie. Chylimy czoła przed Tytusem Chałubińskim, Kazimierzem Przerwą Tetmajerem, Władysławem Orkanem, Sabałą, Kenarem, Heleną Marusarzówną i wielu innymi piewcami i miłośnikami Tatr pochowanymi na Pęksowym Brzyzku, żegnamy się z majestatycznym Giewontem i wracamy pełni wrażeń i nowych doświadczeń do naszej ukochanej Wrześni.

Alicja i Leszek Karwasińscy

[ Strona gotowa do druku  Wyślij ten artykuł do znajomych  Otwórz w formacie PDF ]

 
"Nie wiecie dokąd pojechać na wakacje?" | Logowanie/Założenie konta | 0 komentarze
Komentarze są własnością ich twórców. Nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść.

Komentowanie niedozwolone dla anonimowego użytkownika, proszę się zarejestrować
 


Nie ponosimy odpowiedzialności za treść ukazujących się na portalu publikacji.
Odpowiedzialność za treść artykułów, publikacji i komentarzy (w tym za naruszenie praw autorskich) ponoszą ich autorzy.

Administratorami serwisu są Hanna i Sławomir Góźdź.

PHP-Nuke Copyright © 2004 by Francisco Burzi. This is free software, and you may redistribute it under the GPL.
PHP-Nuke comes with absolutely no warranty, for details, see the license.
Tworzenie strony: 0.44 sekund