(5393 odsłon)
W grudniowej zadumie
Wieczornica przybliżająca szlagiery muzyki poważnej i fragmenty światowej literatury
MUZYKA - fortepian - utwór Chopina
PROWADZĄCY: Dobry wieczór ! Przywitaliśmy Państwa nastrojową muzyką , ponieważ chcielibyśmy dzisiaj ,w ten grudniowy wieczór ,odwołać się do najwrażliwszych stron ludzkiego usposobienia .Będziemy mistrzami nastroju .
Grudniowe wieczory skłaniają do zadumy. Są długie , mroczne i najbardziej lubimy je spędzać w domu .Wtedy najczęściej znajdujemy czas na słuchanie nastrojowej muzyki i pochłanianie ambitnej literatury . Może nasze propozycje spodobają się Państwu ? Zapraszamy na swoisty mariaż słowa i muzyki .
Na początek fragment sztuki Gabrieli Zapolskiej pt. "Żabusia" , ale najpierw preludium muzyczne .
MUZYKA - utwór Chopina
BARTNICKI : A aa ! Aaaa!...koty dwa . Ściemnia się a Żabusia nie wraca . Już dziś nie pójdę na kawę do cukierni , bo będzie za późno ...szkoda...ciekawy jestem co się dzieje we Francji . Czy Arton już przyjechał ? Kto jest na liście Panamczyków !... Ciekawe bardzo , jak Boga kocham !... Żebym choć Kuriera mógł przeczytać , ale boję się poruszyć , żeby się dziecko nie rozkrzyczało ...
Wchodzi Maniewiczowa
MANIEWICZOWA : Dzień dobry sąsiedzie !
BARTNICKI : zażenowany A ...pani daruje ... ale moje ubranie domowe ...
MANIEWICZ.: Cóż znowu ? sąsiedzie ! Wszak pan widzisz ,że i ja przychodzę w domowym ubraniu . Zresztą jest tak ciemno , że nie widzę nawet pana uniformu ...
BARTNICKI : Niechże pani siada .
MANIEWICZ.: Chętnie , chętnie ,przychodzę tu panu dotrzymać towarzystwa . Żona widzę wyszła ...
BARTNICKI : Żabusia ? a poczciwe serduszko wyszło się trochę rozerwać !
MANIEWICZ.: Jak to pan mówisz ? No no ! Po pięciu latach małżeństwa ! To rzadko spotkać !
BARTNICKI : Bo i Żabusia jest istotą wyjątkową ...
MANIEWICZ.: Zapewne
BARTNICKI : Co mnie najwięcej w Żabci zachwyca , to jej wielka szczerość i prawdo -mówność . Moja żona nigdy nie kłamie !
MANIEWICZ. : Nigdy !
BARTNICKI : Nigdy !
MANIEWICZ.: A pan ...kłamiesz kiedy ?...
BARTNICKI: Ja ? A po co ?
MANIEWICZ.: Często się kłamie z przyzwyczajenia , z potrzeby , z dobrego serca , z dobrego wychowania ... czasem ...dla przyjemności .
BARTNICKI : Och ! pani dobrodziejko !
MANIEWICZ.: A czy pan wiesz , drogi sąsiedzie , że są kobiety , które całe życie oszukują , kłamią i zwodzą ...
BARTNICKI : A ich mężowie ?
MANIEWICZ.: Nic , wierzą im !
BARTNICKI : Ja bym zaraz poznał , gdyby nie daj Boże , Żabusia skłamała ! Zaraz ,panie tego ,bym kłamstwo z oczu wyczytał !
MANIEWICZ.: Tak pan sądzi ?
BARTNICKI : A jakże .
MANIEWICZ.: Z pana taki psycholog ?
BARTNICKI : Tego nie wiem , ale wiem ,że jak byłem posesorem , to panie tego , jak złapałem parobka koło spichlerza i mówię : zabrałeś ziarno ! : on - nie ! panie posesorze . A ja mu tylko w oczy spojrzę i wiem , że bestia łże ... Przepraszam panią dobrodziejkę za takie słowo ...I co pani powie zawsze na prawdziwego złodzieja natrafiłem ! To samo w biurze ...woźny nie woźny , każdy prawdę musi powiedzieć a nigdy mnie nikt nie okpi ! A cóż dopiero kobieta !
MANIEWICZ.: Widzi pan , pomiędzy kłamstwem parobka albo woźnego , a kłamstwem kobiety to przepaść. Kobieta kłamie tak delikatnie a artystycznie , jak pająk umie dzierzgać swoją sieć .
BARTNICKI : Nie ,nie ,nie! Już tam mnie nikt nie okłamie . A tym bardziej Żabusia !
PROW. :I w tym momencie przerywamy tę historię . Czy Żabusia jest rzeczywiście prostolinijną kobietą i uczciwą żoną ? Odpowiedź tkwi w dramacie Gabrieli Zapolskiej .
Ale ... czas na zmianę .Zajrzyjmy na moment do zupełnie innego dzieła .
Oto fragment "Panny włościanki" Aleksandra Puszkina .Jednak najpierw ,wprowadzająca w rosyjską literaturę, muzyka .
MUZYKA - utwór Czajkowskiego
NASTIA : No Lizawieto ,widziałam młodego Berestowa .Napatrzyłam mu się dość przez cały dzień .
LIZA: Jakże to było ? Opowiedz po kolei .
NASTIA : Proszę bardzo ; poszłam ja , Anisja Neniła , Duńka...
LIZA : Dobrze , wiem .Mów dalej .
NASTIA : Niechże panienka pozwoli , opowiem wszystko po kolei . Przyszłyśmy akurat na obiad .W pokoju było pełno ludzi . Byli goście z Kołbina , z Zacharewa i z ...
LIZA : Dobrze ,wiem mów dalej .
NASTKA : Niech panienka zaczeka . Siedliśmy do stołu , rządczyni na pierwszym miejscu , ja koło niej ...
LIZA : Ach Nastka , jaka ty jesteś nudna z tymi swoimi szczegółami !
NASTKA : Ależ panienka niecierpliwa . No i jak wstaliśmy od stołu , i poszliśmy do ogrodu bawić się w gonionego ... to zjawił się pan Berestow .
LIZA : No i co ? Czy to prawda ,że taki przystojny ?
NASTKA : Bardzo , można go nazwać pięknym !
LIZA : A smutny czy zamyślony ?
NASTKA : Co też panienka mówi , takiego wariata , póki żyję , nie widziałam . Zaczął się z nami bawić w gonionego .
LIZA : Z wami ? W gonionego ? To niemożliwe !
NASTKA : Możliwe i to co jeszcze wymyślił ! Że jak schwytał którą , to zaraz się brał do .... całowania .
LIZA : Ale jak to ? Mówią , że jest zakochany i na nikogo nie patrzy.
NASTKA : Patrzy , patrzy . Zresztą powiadają o nim , że bardzo dobry z niego panicz , jeno ma jedną wadę - zanadto się za dziewczętami ugania , ale , moim zdaniem ,to jeszcze nic takiego, z czasem się ustatkuje !
LIZA : Jakże bym chciała go zobaczyć !
NASTKA : A cóż w tym trudnego ? On mieszka niedaleko nas , wszystkiego będzie ze trzy wiorsty , niech panienka pójdzie se na spacer w tamtą stronę albo pojedzie konno : na pewno go panienka spotka .Co dzień wczesnym rankiem chodzi ze strzelbą na polowanie .
LIZA : Ależ nie , to jakoś nieładnie . Pomyśli ,że się za nim uganiam . O nie ,nie dam mu powodu do próżnej satysfakcji .Wiesz co ? Przebiorę się ! Umiem gadać jak chłopka , włożę grubą koszulę i stare łapcie pastucha . Ach! To świetny pomysł !
PROW. : Czy to prawda ? Czy to rzeczywiście świetny pomysł ? Odpowiedź tkwi w opowieści Aleksandra Puszkina .
No tak ,literatura piękna ,ta to dopiero potrafi rozmarzyć ... Te romanse, spotkania , intrygi i jeszcze sam nie wiem co ? Zajrzyjmy do innej sztuki . Nieco odmienne realia i zupełnie inny autor -twórca norweskiego teatru narodowego - Henryk Ibsen i fragment jego dramatu pt. "Nora".
MUZYKA - utwór Griega
NORA : nuci
TORWALD : Czy to świergoce mój skowronek ?
NORA : Tak ,tak . ( rozpakowuje paczki )
TORWALD : Czy to moja wiewióreczka tam się krząta ?
NORA : Tak kochanie !
TORWALD : A kiedy przyszła do domu ?
NORA :Przed chwilą . Chodź ,Torwaldzie, zobacz co kupiłam .
TORWALD : Kupiłaś ,powiadasz ? To mój czyżyk znowu trwoni pieniądze ?
NORA : Ależ Torwaldzie , przecież w tym roku możemy sobie chyba pozwolić na mały zbytek . To pierwsze Boże Narodzenie kiedy nie musimy się liczyć z każdym groszem .
TOR.: Ale też nie możemy być rozrzutni .
NORA : Owszem odrobinę możemy , tylko odrobinę . Przecież teraz dostajesz ogromną pensję i zarabiasz dużo , dużo pieniędzy .
TOR. : Tak , ale dopiero od Nowego Roku i trzeba czekać cały kwartał , zanim wypłacą mi pierwszą pensję .
NORA : No to co ? Na razie można pożyczać !
TOR. :Noro ! ....No już nie dąsaj się !A co mój skowroneczek chciałby pod choinkę ? No co moja wiewióreczka chciałaby dostać ?
NORA : Nie wiem ...Albo ...
TOR.: Albo co ?
NORA : Albo , albo...daj mi Torwaldzie pieniądze !Tyle ile możesz . Kupiłabym sobie coś ...coś takiego ...
TOR.: Ależ Noro !
NORA : Zrób to Torwaldzie , proszę cię .Zawinęłabym te pieniądze w złoty papier i zawiesiła na choince .Czy to nie byłoby zabawne ?
TOR.: Wiesz co ? Wyglądasz dzisiaj ...tak , tak , jak to wyrazić ... jakoś podejrzanie .
NORA: Czyżby ?
TORWALD : Ależ tak !spójrz mi prosto w oczy .
NORA : No ?
TORWALD : Czy mój łakomczuszek nie łasował dziś na mieście ?
NORA : Broń Boże ! Jak możesz coś podobnego przypuszczać ?
TORWALD : Czy mój łakomczuszek naprawdę nie zaglądał dziś do cukierni?
NORA : Ależ skądże !!!
TORWALD : I nie zjadł nawet paru makaroników ?
NORA: Nie , ..i jeszcze raz nie ! Zapewniam cię Torwaldzie !
TORWALD : Wiem , wiem przecież dałaś słowo !Zresztą moja droga, zachowaj dla siebie te swoje małe świąteczne tajemnice . Kiedy zapalimy choinkę i tak wyjdą na jaw. Pamiętasz ubiegłe święta Bożego Narodzenia ? Przez całe trzy tygodnie zamykałaś się co wieczór do późnej nocy, przygotowywałaś ozdoby na choinkę , które miały być dla nas niespodzianką . Był to najnudniejszy okres , jaki kiedykolwiek przeżyłem .
NORA: Ja się wcale nie nudziłam.
TORWALD : Ale rezultaty były żałosne , pamiętasz ?
NORA: Znowu chcesz mnie drażnić ? Czy to moja wina , że do pokoju dostał się kot i prawie wszystkie choinkowe cuda poniszczył ?
TORWALD : Tak , nic nie mogłaś poradzić moja biedna Noro .Z całego serca chciałaś nam wszystkim sprawić przyjemność, to najważniejsze ... Ale chude lata już minęły .
NORA : Tak Torwaldzie .
TORWALD : Moje śliczne rączki nie muszą się już męczyć , a urocze oczęta są tylko dla mnie, prawda ?
NORA : Prawda Torwaldzie , prawda , czyż to nie cudowne ?
TORWALD : Ach tak tu miło i przytulnie .
NORA : Torwaldzie !
TORWALD : Słucham .
NORA : Tak się cieszę ,że będę na zabawie kostiumowej u Stenborgów .
TORWALD : A ja jestem ciekawy , jak moja Nora się ubierze ... jaką mi zrobi niespodziankę
NORA : Głupia sprawa !
TORWALD : Co masz na myśli ?
NORA : Nie wpada mi do głowy żaden pomysł. Wszystko wydaje mi się śmieszne albo bez sensu .Torwaldzie ? Czy nie mógłbyś pomyśleć , za kogo mam się przebrać...
TORWALD: Aha mój mały uparciuszek szuka pomocy ? Nie umie sobie poradzić? Jest taki niezaradny ?
PROW .: No i jak ? Czy uparciuszek faktycznie jest taki niezaradny ? Pozory mogą mylić i zapewniam państwa , że mylą i to bardzo ! A jak Nora poradzi sobie z kostiumem karnawałowym i czy rzeczywiście kostium jest dla niej w tej chwili najważniejszy? Na te pytania odpowiada Henryk Ibsen w dalszej części dramatu.
Podczas dzisiejszego wieczoru padło wiele pytań .Czy zainteresowały one na tyle widza ,aby szukał odpowiedzi ?
Ważne , że pobudziliśmy nieco państwa wyobraźnię , która przecież posiłkuje się rzeczywistością . Z elementów zwykłego życia można skomponować niezwykłą opowieść .
Tak więc , w zwykły grudniowy wieczór , można niezwykle rozmarzyć się ,zadumać , poddać się urokowi chwili.
I w tym nastroju żegnamy się z państwem , dziękujemy.
MUZYKA - piosenka o tematyce bożonarodzeniowej lub kolęda
mgr Grażyna Sobczak
nauczyciel języka polskiego
Gimnazjum nr 2 we Wrześni